W Poznaniu Lech Poznań zremisował z Wisłą Kraków 1:1.

Znów wielkie emocje! Lech nie wygrał, ale zaprezentował wielką wolę walki i dzięki Darko Jevticiowi w doliczonym czasie gry wyrwał Wiśle cenny punkt.

Na to, że trzeba pilnować najlepszego piłkarza Wisły Carlitosa, zwracaliśmy uwagę już przed meczem. Na 27-letnim Hiszpanie opiera się cała ofensywna gra Wisła. Kiedy on ma dobry dzień, dobrze prezentuje się cały zespół „Białej Gwiazdy”. Wiedzieli o tym wszyscy na stadionie, zapomnieli niestety nasi środkowi obrońcy i już w 8 minucie było 0:1. Młody Kamil Wojtkowski, który o tym, że zastąpi kontuzjowanego na rozgrzewce Pola Lloncha, dowiedział się kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem arbitra, świetnie opanował piłkę w polu karnym, obrócił się z nią i zauważył swojego hiszpańskiego kolegę. Carlitos uderzył z pierwszej piłki, po ziemi, między nogami Lasse Nielsena. Matus Putnocky rzucił się za późno i musiał wyciągać piłkę z siatki.

Zobacz też: Lech - Wisła: Oceniamy zawodników Kolejorza


Ten gol na długie minuty podciął skrzydła poznaniakom. Grali wolno, notowali mnóstwo strat i niecelnych podań. Niewidoczny był przesunięty na skrzydło Jevtić, bezbarwny był Majewski, a Carlitos bawił się z lechitami, jak z dziećmi. Dryblował po kilku obrońców, był nie do zatrzymania.

Tragicznych dwóch kwadransach w wykonaniu Kolejorza sygnał do bardziej zdecydowanej gry dał Gykjaer, który niecelnie huknął z dystansu. Gospodarze wyraźnie się ożywili, podkręcili tempo i wreszcie zaczęli stwarzać sobie dobre okazje strzeleckie. Najpierw po wrzutce Macieja Makuszewskiego do Gytkjaera, ofiarnie interweniował rozgrywający już 30 mecz przeciwko Kolejorzowi, wychowanek poznańskiego klubu Arkadiusz Głowacki.

Lech grał z pomysłem i polotem, ale trafił na nieźle dysponowanego Michała Buchalika. Bramkarz Wisły odbił przed siebie bombę Makuszewskiego z 25 metrów, ale naprawił swój błąd niesamowitą paradą przy dobitce z kilku metrów Jevtica. Jak lider pozna-niaków, w tej sytuacji nie doprowadził do wyrównania pozostanie tylko jego tajemnicą. Buchalik uratował też Wisłę broniąc doskonale strzał Macieja Gajosa, a tuż przed przerwą fenomenalną interwencją zatrzymał uderzenie Majewskiego z kilku metrów! Lech na pewno nie zasłużył sobie na to, by przegrywać, ale pod bramką Wisły brakowało mu zimnej krwi.

Po zmianie stron gospodarze robili co mogli, by zdobyć choć punkt. W 73 min. w sytuacji sam na sam Gytkjaer znów trafił prosto w Buchalika, a doskonałą okazję do dobitki zmarnował Rakels. Minuty uciekały Lechowi, ale nie poprawiała się skuteczność. Poznaniacy bombardowali strzałami bramkę Wisły, ale brakowało celnych strzałów nawet z wyśmienitych sytuacji. Gytkjaer z 5 metrów przeniósł piłkę nad bramką, okazję miał też rezerwowy Barkroth. I gdy wreszcie w trafił Radut, wkroczył VAR uznając, że Dilaver był na spalonym i gola nie uznał. Lech grał do końca i gdy Jevtić doprowadził do remisu, na stadionie zapanowała euforia

W trakcie meczu Lech - Wisła poznańscy kibice zaprezentowali imponujące oprawy, którym towarzyszył głośny doping.




Zostaw e-mail, a my dostarczymy Ci najświeższych informacji


Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!