Ostrowscy restauratorzy kontra czwarta fala COVID-19.

Martyna Praska
Martyna Praska
Udostępnij:
Minął kolejny letni weekend, a ostrowski rynek pękał w szwach pod napływem odpoczywających mieszkańców. Cieszy to restauratorów, którzy skrupulatnie odnotowują liczbę gości w swoich lokalach i ogródkach. Jednak czy dwa ciepłe miesiące wystarczą, żeby zabezpieczyć się finansowo na sezon zimowy? Co, jeśli kraj znów zostanie pochłonięty kolejną już paraliżującą wszystko falą COVID-19

W czasie ostatniego weekendu na ulicach Ostrowa Wielkopolskiego obserwowaliśmy letnie rozluźnienie, mieszkańcy pełną para korzystają z wakacyjnego sezonu, który powoli się kończy. Branża gastronomiczna świętuje swoje pięć minut. Niestety w głowach właścicieli restauracji, kawiarni, barów i lodziarni powoli zaczyna rozbrzmiewać pewien alarm. Jest to sygnał donoszący o zbliżającej się czwartej fali koronawirusa. Wariant delta skrada się, aby znów zahamować gospodarkę i przypomnieć nam obostrzenia. Jak zatem restauratorzy widzą swoją przyszłość?

Ostrowianie pobiegli ku pamięci Żołnierzy Wyklętych - Tropem...

Kto obawia się lockdownu?

Właściciele lokali znajdujących się w zabytkowych kamienicach rynku nie są pozytywnie nastawieni do najbliższej przyszłości. Zdecydowanie obawiają się powrotu do obostrzeń, nowych zmian i kolejnych kosztów utrzymania biznesu. Do tej pory liczą straty po ostatnich dwóch lockdownach. Aby utrzymać się w branży restauratorzy musieli wyłożyć niemałe sumy na dostosowanie się do nowych warunków pracy oraz całkowicie przestawić się na produkcję jedzenia na wynos. Czy szczepionki okażą się światłem w tunelu?

- Mam nadzieję, że szczepienia uchronią nas przed całkowitym zamknięciem podczas czwartej fali, a jeśli tak się stanie to chciałbym wierzyć, że Rząd pozostawi nam opcję sprzedaży jedzenia na wynos. Gdyż w sytuacji całkowitego zamknięcia jest to jedyny sposób na wygenerowanie dochodu potrzebnego do utrzymania obiektu oraz pracowników - mówił Błażej Kortylewski właściciel restauracji Sezon i Weranda.

Co natomiast mają zrobić takie miejsca jak małe kawiarenki, lodziarnie czy bary? O ile kawę na wynos zawsze można kupić i nie zawdzięczamy tego pandemii to zamawianie deserów lodowych do domu poza sezonem nastręcza już pewnych komplikacji.

- Dla nas najbardziej dochodowym okresem jest lato. W tym roku kwiecień i maj okazały się miesiącami chłodnymi co znacząco skróciło nam okres sprzedaży. Obawiamy się lockdownu ponieważ z zarobionych w sezonie pieniędzy nie jesteśmy w stanie zapewnić sobie płynności finansowej - zauważa Anna Szymendera posiadaczka Lodziarni Cafe San Remo.

Podobnie sytuacja ma się w miejscach wyspecjalizowanych w wyszukanej kuchni. Zamówienia na wynos nie sprawdzą się w daniach, które wymagają specyficznej obróbki oraz warunków spożycia. Branża gastronomiczna z bólem wspomina poprzednie dwa zamknięcia kraju. Restauratorzy liczą straty począwszy od zmarnowanych produktów spożywczych aż do pieniędzy wydanych na dostosowanie się do obowiązujących norm. Gospodarze lokali czują się też zaszczuci przez nagminne kontrole Sanepidu, Urzędu Skarbowego i innych instytucji nadzorujących ich funkcjonowanie.

Z czego wynika podwyżka cen w lokalach gastronomicznych?

W styczniu bieżącego roku ponad 30 tysięcy produktów zanotowało podwyżkę cen. Ogólnopolski monitoring wzrostu cen donosi, że największy wzrost wartości zanotowały produkty spożywcze. Zdrożała również chemia gospodarcza. Jeśli zwrócimy na to uwagę łatwo połączymy te dwa działy produktów z gastronomią.

- Okazało się, że bum po otwarciu lokali spowodowało braki w zaopatrzeniu, a firmy produkujące napoje, mięso czy środki higieniczne nie nadążały z wytwarzaniem towaru. Dodatkowo ceny produktów poszybowały w górę – wyjaśnia Agnieszka Wałęsa.

Pamiętać należy też o tym, że w restauracji płacimy nie tylko za wartość produktu. W cenę wliczona jest też obsługa klienta, czas pracy personelu oraz opłata za energię zużytą do produkcji dania.

Do podwyżki cen przyczyniło się też zdrożenie paliw. Skoro większość lokali gastronomicznych przeszło w tryb dowozu na telefon właściciele zmuszeni byli zakupić pojazdy, aby zapewnić produktom mobilność. A co za tym idzie pojawiły się nowe opłaty związane z eksploatacją samochodów dostawczych oraz wypadkami drogowymi. Zanim jednak klienci przyzwyczaili się do nowych opcji zamawiania branża musiała wykazać się cierpliwością. Jak wspominają nasi rozmówcy najgorszym okresem była wiosna 2020 roku.

- Czas pierwszego lockdownu był dla nas przerażający, naprawdę nie mieliśmy gdzie jeździć z jedzeniem. Podczas drugiego zamknięcia klienci wiedzieli już jaka jest sytuacja w związku z tym bardzo nam pomagali. A my zawsze odwdzięczamy się im smacznym jedzeniem – wspomina Błażej Kortylewski.

W lipcu do listy nagłych wydatków dołączyły zniszczenia po nawałnicy, która nawiedziła Wielkopolskę. Co drugi właściciel lokalu zanotował straty takie jak zalana piwnica, uszkodzony sprzęt do dystrybucji alkoholu czy zdemolowany żywiołem ogródek.

Jak zahamować negatywny rozwój sytuacji?

Raport szczepień dostępny na stronie gov.pl donosi, że na chwilę obecną w Polsce w pełni zaczepionych zostało około 18 milionów Polaków. Czy wyszczepienie obywateli ochroni kraj przed kolejnym zastojem gospodarczym? Ostrowscy restauratorzy chcą wierzyć, że tak.

- Cały czas powtarzam moim pracownikom, że przeżyliśmy to co było więc i teraz przeżyjemy to co jest. Cieszymy się z coraz większej ilości zaszczepionych osób. Wielu naszych klientów otwarcie przyznaje, że jest już po drugiej dawce - mówi Agnieszka Wałęsa właścicielka restauracji Bombardini.

Posiadacze restauracji pytani o nastroje wśród gości zauważają, że obecnie panuje atmosfera letnio-urlopowa. W chwilach beztroski niestety zapomnieliśmy o dezynfekcji. Rozmówcy podkreślają, że mimo próśb klienci coraz rzadziej dotrzymują norm sanitarnych.

Aby wspomóc lokalnych przedsiębiorców może warto zrezygnować ze stołowania się w amerykańskich sieciówkach? Które na pandemii zbiły kokosy żadna inne miejsce nie może poszczycić się takim oblężeniem lokalu. Przez prawie 24h na dobę samochody ustawione w kolejce czekają pod wydawką. Nakręcając niekończące się kolejki.

Ostrowscy restauratorzy podkreślają, że nie chcą być zapomniani przez klientów i robią wszystko co w ich mocy, aby lokale stale były dostosowywane do gustu i komfortu gości. Wyrażają też nadzieję na lepsze jutro i powrót do normalności.

Branża ryknęła! Gastronomia pozywa Skarb Państwa.

Systematycznie pogarszające się nastroje wśród posiadaczy restauracji zaowocowały masowymi pozwami sądowymi. Od 1 lutego 2021 roku restauratorzy we współpracy z Izbą Gospodarczą Gastronomii Polskiej przygotowują pozew grupowy Gastronomii Polskiej przeciwko Skarbowi Państwa. Żądaniem pozwu zbiorowego będzie ustalenie odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działania i zaniechania przy wykonywaniu władzy publicznej, w związku z wystąpieniem stanu zagrożenia epidemicznego oraz stanu epidemii covid-19. Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej szacuje, że dochodzone odszkodowania przekroczą kwotę jednego miliarda złotych.

Branża gastronomiczna skupia w Polsce około 76 tysięcy lokali gastronomicznych, zatrudnia blisko milion osób. Roczny wpływ z działalności do Skarbu Państwa to około 37 miliardów złotych.

Od jutra kwarantanna zostaje skrócona

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie